niedziela, 12 października 2014

Jestem, jestem ;)


Sporo czasu minęło od ostatniego posta na moim Home Boutique’owym blogu! A w międzyczasie działo się dużo – żeby nie powiedzieć mnóstwo - rzeczy! Wszystkich nie będę wymieniać, bo najważniejsze jest to, że przenieśliśmy się do nowego domu :))) 

Tak miło wreszcie tu być! 

Udało nam się złapać końcówkę lata, więc zaliczyliśmy pierwsze kawki przed domem, pierwsze grillowanie i pierwsze (fantastyczne zresztą) zachody słońca :) Długo będziemy też wspominać pierwszy "obiad," który zjedliśmy w nowym domu z Kasią i Norbertem - pizza prosto z kartonu, jedzona na stojąco, krojona nożykiem do tapet ;))) 

Do zrobienia mamy całą listę większych i mniejszych rzeczy. To nic! Najważniejsze, że właśnie tu wracamy każdego dnia po pracy, żeby cieszyć się naszym kawałkiem miejsca na ziemi :) 

Niepostrzeżenie zapukała do nas pani jesień, w tym roku wyjątkowo piękna i łaskawa, cieszę się, że możemy ją do nas zaprosić :) Na jesienny sezon dziergam szydełkowe poduszki, postaram się wkrótce Wam je zaprezentować. Kupiłam wrzosy i poluję w internecie na ciepły i mięciutki pled na jesienne chłody, najlepiej w jasnej szarości (macie jakieś pomysły, gdzie można takie cudo znaleźć?). Cudnie będzie się zwinąć w kłębek na nowej sofie i dumać, marzyć, planować ...

Powoli dociera też do mnie fakt, że stałam się szczęśliwą posiadaczką ogromnej pracowni :) Koniec ze zgarnianiem rozpoczętej pracy z jedynego stołu w mieszkaniu ;) Teraz moje skarby mają własną przestrzeń. 
Pracownia na poddaszu - jak ładnie to brzmi :)))

A oprócz dziergania poduszek ostatnio jestem w nastroju do szycia jesiennych lal, otulonych dżinsem, sztruksem i wełną :) 

Poznajcie Matyldę:




... i Zuzię:



A Tildowy misiek, który również przybrał jesienne barwy, to Bazyli :)





I tak upływają mi teraz popołudnia - pracowicie, ale za to w nowym, coraz piękniejszym otoczeniu :) 


Pozdrawiam Was bardzo serdecznie 
i dziękuję za odwiedziny po tej nieprzyzwoicie długiej przerwie :) 

B.

17 komentarzy:

  1. Gratuluję pracowni, sama też marzę o niej ale może kiedyś spełni się marzenie:) Lale i miś gotowe już na chłodne październikowe wieczorki dzięki szydełkowym dodatkom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę z całego serca Ci tego życzę, to taki niesamowity komfort, kiedy człowiek ma trochę dedykowanej przestrzeni, w której może zrobić twórczy bałagan ;)) I nie musi go potem sprzątać!
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Jak to miło zamieszkać we własnych 4 kątach ! Mieć miejsca pod dostatkiem na swoje robótki - taka pracownia to prawdziwy skarb ! Lalusie i miś prześliczne W tych cieplutkich sweterkach nie straszne będę chłodne dni;)))
    Pozdrawiam i cieszę się z Twojego powrotu :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brydziu, masz rację, własne 4 kąty to cudna sprawa, oczywiście nie można powiedzieć, że przychodzi to lekko i bez wyrzeczeń, ale w sumie warto :)))
      Bardzo się cieszę, że lale i misiek Ci się podobają, dzierganie sweterków dla nich dało mi sporo frajdy ;)))

      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Super wieści u Ciebie! Mam nadzieję, że pokażesz nam skrawek swojego nowego królestwa???
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszko, oczywiście, już nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie będzie można robić jakieś sensowne zdjęcia w nowym "królestwie" ;)))
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  4. Śliczne lale i misio uroczy, nowa pracownia sprzyja tworzeniu:)))
    Ja również czekam na więcej...
    Pozdrawiam serdecznie!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dziękuję :))
      I przy okazji jeszcze raz dziękuję za piękną deseczkę-serduszko, którą u Ciebie kupowałam (pamiętasz, pisałam, że to dla męża, który uczy się robić sery ;)))
      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
    2. Ochhh... pojęcia nie miałam, jestem niezmiernie zaskoczona (pozytywnie oczywiście;)))
      Ja również jeszcze raz dziękuje za miłe słowa! No i ciekawi mnie jak z tymi serami?
      Udanego tygodnia!

      Usuń
    3. A wiesz, że sery wyglądają bardzo obiecująco :))
      Co prawda nie mamy jeszcze warunków, które są niezbędne do dojrzewania żółtych serów, ale te świeże wychodzą mniam ;))
      Pozdrowienia, oby do weekendu :))

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję w imieniu Matyldy ;)))
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Gratulacje z okazji przeprowadzki. I rzeczywiście to nic, że ciągle jeszcze coś do zrobienia zostało, że nie wszystko na 100% gotowe :)
    A lale super Ci wyszły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nawet nie masz pojęcia, jak się cieszę, że już mamy przeprowadzkę za sobą :)) Z resztą już jakoś damy radę ;))
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. Przeurocze są! I Matylda i Zuzia i Misio, cuda :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)