sobota, 16 grudnia 2017

Zimowa sypialnia

   
   Nasza sypialnia stroi się na zimę :) W roli zimowych dekoracji doskonale sprawdzają się ciepłe pledy i poduszki, a świąteczno-zimowy klimat podkreślają delikatne akcenty dekoracyjne. Całość utrzymana w subtelnej, uspokajającej kolorystyce. To mój przepis na zimową sypialnię :)

zimowe dekoracje w sypialni

O tej porze roku na parterze, w części "dziennej" naszego domu, prym wiedzie świąteczna czerwień, ale sypialnia na poddaszu to oaza spokoju, stworzona do relaksu i wyciszenia. Muszę się Wam przyznać, że bardzo lubię to miejsce :) Odcienie bieli i ciepłego beżu stanowią tło dla koloru, który uwielbiam, ale nie do końca potrafię go nazwać. To połączenie błękitu z zielenią - kolor skorupki kaczego jaja. Świetnie łączy się z beżem, już zaledwie kilka "plam" tego koloru we wnętrzu dodaje szczypty elegancji. 

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni
 
zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni



Żeby nieco ożywić neutralną kolorystykę, wykorzystałam różne faktury i wzory, które wspólnie tworzą bardzo dekoracyjny efekt. Zimą najbardziej lubię sięgać po dzianiny i sploty warkoczowe, które kojarzą mi się z ciepłymi sweterkami :) Jest też miły w dotyku aksamit, ozdobny haft na poduszce i narzucie, lekko surowy len na obiciu ławki w nogach łóżka i mięciutkie futerkowe papucie :) Kwiatowy deseń na tapecie i poduszkach doskonale czuje się w towarzystwie kratki. Dekoracje świąteczne są, ale oszczędne -  ceramiczny jelonek, trochę szyszek i srebrne świeczniki. Po zmroku zapalam łańcuch szklanych bombek. To w zupełności wystarczy :) 

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni

zimowe dekoracje w sypialni


Ciekawa jestem, czy w Waszych sypialniach panuje już świąteczny klimat? Z przyjemnością do Was zajrzę :)




środa, 6 grudnia 2017

Drobne przyjemności pomagają przetrwać zimę :)


   Jeszcze tak niedawno wygrzewaliśmy się na leżakach w ogrodzie, leniwie popijając kawę i mrużąc oczy w popołudniowym słońcu. Teraz wyglądam zza firanki, a tam tylko ciemność i płatki mokrego śniegu skrzące się w słabym blasku latarni. 
Gdzieś po drodze, w biegu, pomiędzy tęsknie wyczekiwanymi weekendami, zniknęło lato i nie ma się co oszukiwać - mamy grudzień.
Brakuje mi powietrza, naturalnego światła i witaminy D, ale trochę jakby na przekór, resztkami zgromadzonej latem energii, staram się mimo wszystko oswoić ten szorstki czas.
Jest kilka rzeczy, które zimą przynoszą ukojenie i do których chce się wracać po ciężkim dniu. To drobiazgi, rzeczy na pierwszy rzut oka niepozorne, ale pomagają odzyskać równowagę i sprawiają, że wszystko jest tak, jak powinno. Moje małe zimowe radości :) 

   Dekorowanie domu na zimę sprawia mi ogromną frajdę. To niesamowite jak błyskawiczny efekt dają ozdobne poduchy. Te w czerwieni i szarości czekają schowane w szafie przez cały rok, żeby w grudniu w pełnej krasie wkroczyć na salony :) Jak miło jest oprzeć zesztywniałe od pracy przy komputerze plecy o coś miękkiego. I ładnego ;) Już od progu ławka w przedsionku zaprasza, żeby przysiąść na chwilę i w spokoju zdjąć buty.


zimowe wieczory


zimowe wieczory


   Wypróbowałam wiele sposobów na poprawę nastroju zimą, ale zdecydowanie najskuteczniejsza jest babka piernikowa. Piekę ją według przepisu Doroty Świątkowskiej, której książki z przepisami na słodkości należą do moich ulubionych. Połączenie miodu, orzechów włoskich i przyprawy korzennej działa cuda, wierzcie mi :) Ten smak przywodzi na myśl nadchodzące Święta i wprost idealnie pasuje do popołudniowej kawy. Przepis znajdziecie na stronie mojewypieki.com. Dobre ciasto i kawa wymagają odpowiedniej oprawy, dlatego zimą zaraz po powrocie do domu zapalam świetlne łańcuchy i świece w lampionach, najlepiej tych ozdobionych własnoręcznie :). Od razu robi się ciepło i przytulnie. Domowo. Ciemne zakamarki nabierają życia.  


zimowe wieczory

zimowe wieczory

zimowe wieczory


   Zimowy okres pomagają mi też przetrwać chwile spędzone w pracowni. Skupiam się na pracy i zapominam o całym świecie. Jedyne, co mi wtedy zaprząta głowę, to dobór tkanin i dodatków. Aktualnie na stole w pracowni króluje świąteczna czerwień. Właśnie skończyłam zimową anielinkę. W ciepłej czapie i z misiem pod pachą będzie dzielić z nami ten przedświąteczny czas :)


zimowe wieczory

zimowe wieczory

zimowe wieczory

zimowe wieczory

zimowe wieczory

zimowe wieczory


Ciekawa jestem, co Wam pomaga przetrwać długie zimowe wieczory :) A może zima Wam niestraszna? ;)


sobota, 25 listopada 2017

Łazienka pachnąca Francją


  Dzisiaj zapraszam Was do mojej łazienki :) To spore pomieszczenie na poddaszu, które w oryginalnym projekcie domu było przeznaczone na sypialnię. Jego atutem jest regularny kształt, duża ilość naturalnego światła oraz wyjście na balkon, na którym planujemy pić poranną kawę w szlafrokach ;) Planujemy, bo balkon wymaga jeszcze trochę pracy, którą zostawiliśmy sobie na przyszłą wiosnę, ale o tym innym razem ;)




Urządzanie łazienki to niełatwe zadanie, zwłaszcza przy ograniczonym budżecie. W moim przypadku nie obyło się bez kompromisów i rozwiązań tymczasowych, ale od początku wiedziałam, jaki efekt chcę docelowo osiągnąć. Postawiłam na prostotę, naturalność i uspokajającą kolorystykę. Najbardziej inspirują mnie łazienki w stylu francuskim przypominające raczej salon lub pokój łazienkowy, do którego dodatkowo wstawiono wannę i umywalkę :)       

Komponując paletę kolorów, wybrałam moją ukochaną biel w połączeniu z odcieniami szlachetnej szarości, ocieploną beżem i naturalnym drewnem.   



źródło: Design Seeds


Nasza łazienka ma kształt prostokąta. Wolnostojącą wannę chciałam ulokować przy ścianie, co oznaczało, że przestrzeń pośrodku łazienki pozostanie pusta. Postanowiłam ją optycznie wypełnić "dywanem" z wzorzystych płytek. Te właśnie płytki to w zasadzie największa inwestycja w łazience, ale nie żałuję ani grosza, bo "dywan" rzeczywiście robi wrażenie :) 


łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim

Na ścianach płytki położyłam oszczędnie - na jednej tylko do wysokości wanny, a na drugiej mały fragment nad umywalką. I to w zupełności wystarcza. Podoba mi się, jak nierówna powierzchnia białych cegiełek odbija wpadające przez okno dachowe światło. Większość ścian oraz sufit zostały pomalowane zwykłą czystą bielą. Szarpnęłam się jedynie na puszkę łazienkowej farby Benjamin Moore w kolorze Revere Pewter (spokojny szarobeżowy odcień), którą pomalowaliśmy część ściany nad wanną :)


łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim

Zamiast typowych mebli łazienkowych wybieram starocie, które tworzą ciepły klimat i przełamują surowość białych ścian. Narożna intarsjowana szafeczka, krzesło z rafią i kinkiety przy lustrze przyjechały z Francji. Wieszaczek, który wisi nad wanną, kupiłam na targu staroci Les Puces w Paryżu. Masywny żyrandol z lnianymi abażurkami, lustro z rzeźbioną ramą i drewniane świeczniki znalazłam na Westwing. Co prawda starociami nie są, ale ładnie wkomponowały się w wystrój łazienki, nawiązując do francuskich klimatów :) Naprzeciwko wanny zostawiłam miejsce dla dużej antycznej komody na ręczniki, którą widzę już oczami wyobraźni - muszę jeszcze tylko znaleźć tę jedyną ;) 


łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim

łazienka w stylu prowansalskim



A jakie Wy macie przepisy na urządzenie łazienki? Jaki styl Wam najbardziej odpowiada i gdzie szukacie inspiracji? Bardzo jestem ciekawa :)  


sobota, 18 listopada 2017

Świece sojowe handmade na jesienne popołudnia


  Świece to dla mnie jesienią i zimą artykuł pierwszej potrzeby. Nic tak błyskawicznie nie tworzy przytulnego klimatu w domu jak ich ciepły blask. 

Oczywiście najprościej kupić je w sklepie, ale ja lubię zadać sobie trochę więcej trudu i zrobić je samodzielnie. Przede wszystkim dlatego, że większość dostępnych w sprzedaży świec jest zrobiona z parafiny. 

Moje zrobiłam z wosku sojowego w płatkach, który rozpuszcza się w kąpieli wodnej, a potem wypełnia nim wybrane pojemniczki. I tu następuje najfajniejsza część - do zrobienia świec można użyć różnych ciekawych naczynek, jak na przykład szklane słoiczki po jogurtach (które skrzętnie chomikuję) albo słoiki typu weck w wersji mini (dostępne np. w Ikea). 

Nie przepadam za sztucznymi, intensywnymi aromatami, moje świece pachną bardzo delikatnie naturalnym olejkiem eukaliptusowym, którego kilka kropel dodałam do wosku. A ponieważ lubię, kiedy wszystkie dodatki pasują do całości, ozdobiłam słoiczki etykietkami w kolorach dopasowanych do wnętrz i dodałam tylko delikatny sznureczek. Misiek, który powstał w mojej Pracowni na poddaszu, też wygląda na zadowolonego ;) 

  Czasami warto zadać sobie trochę trudu, żeby w domu było miło :)    











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...