niedziela, 28 października 2012

Rachunek sumienia i nadrabianie zaległości :)

Jak dobrze być znowu na blogu, witajcie po długaśnej przerwie! Wstyd się przyznać, że tak długo nie pisałam, ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że po prostu nie miałam możliwości zrobienia ładnych zdjęć, przygotowania posta i jeszcze skrobnięcia choćby kilku zdań, a że nie lubię robić niczego na pół gwizdka, więc z wielkim żalem odłożyłam blogowe życie na bliżej nieokreślone "później." No właśnie, pisząc ostatnie zdanie uświadomiłam sobie, że tak naprawdę odwlekanie tego, co dla mnie ważne nie było jednak wcale słuszną decyzją. Ta nagła myśl w mojej głowie to znak, że szkolenie, z którego wróciłam w zeszły czwartek, nie poszło na marne, ot co! Dwudniowy wyjazd szkoleniowy do Warszawy był dla mnie czasem na refleksję i przemyślenia, a zaczęło się od tematu przewodniego, czyli jak to się teraz ładnie mówi "zarządzania czasem" :) Temat sam w sobie nie brzmi jakoś porywająco, ale na szczęście okazało się, że był to tylko punkt wyjścia do dyskusji na temat planowania działań i realizacji własnych celów życiowych, określenia, co naprawdę chce się w życiu osiągnąć i co jest dla nas WAŻNE. Przekaz, który na pewno zostanie ze mną na długo, jest w sumie mało odkrywczy, ale za to jaki prawdziwy i jak rzadko go sobie uświadamiamy: ludzie pracują ciężko całe życie po to, by "kiedyś" móc zbierać owoce swojej pracy, a potem umierają tak naprawdę wcale nie żyjąc. Dlatego nie wolno odkładać na "potem" tego, co jest dla nas największą wartością, tego, co kochamy robić i tego, co daje nam satysfakcję. Nie wolno zapominać o "tu i teraz." Proste, prawda? Ale czy pamiętamy o tym na co dzień? Czy każdego dnia znajdujemy choćby pół godziny na zrobienie czegoś, co jest dla nas ważne? Jeśli na powyższe pytanie możecie udzielić odpowiedzi twierdzącej, to szczerze gratuluję :)) Jeśli nie, to może najwyższy czas coś z tym zrobić? To pytanie kieruję również do siebie i do mojego zapracowanego męża ;)) W ramach pracy domowej po szkoleniu czym prędzej przystąpiliśmy więc do czynu, czyli do robienia tego, co lubimy najbardziej. W przypadku mojego męża oznaczało to wyciągnięcie z szafy aparatu fotograficznego, a ja przeprosiłam moją opuszczoną maszynę do szycia. Nadrabiamy zaległości! W praktyce wiąże się to z tym, że w domu znowu mamy straszny bałagan (bo sprzątanie niestety nie należy już do moich pasji ;)), ale póki co da się wytrzymać ;) 
Zaległości mamy naprawdę sporo, nie miałam jeszcze okazji pokazać Wam ściereczek kuchennych naszego projektu (tu ukłon w stronę naszych bratnich dusz z naprzeciwka) :))). Inspiracją do ściereczek była nasza ukochana Prowansja. Jestem z nich dumna, a co mi tam ;)) Wymarzyłam je sobie w mojej kuchni, a od czego są marzenia, jeśli nie po to, żeby je spełniać? Oprócz walorów estetycznych i oczywistych praktycznych zastosowań, ściereczki mają również dodatkową zaletę - znajdziecie na nich listę składników na chleb foccaccia (w języku francuskim oczywiście) :).  Ale dosyć już tego wstępu, zobaczcie :)










Wiem, że nie da się nadrobić wszystkich zaległości od razu, dlatego dzisiaj pokażę Wam jeszcze tylko wianek, który zrobiłam już ładnych kilka tygodni temu. Robiąc ostatnio ekspresową rundkę po blogach, widziałam kilka przepięknych wianków i za każdym razem notowałam sobie w pamięci, żeby wreszcie i mój ujrzał światło dzienne :) Niech ma więc teraz swoje pięć minut ;))











Teraz przede mną sporo pracy (na szczęście tej przyjemnej), bo 1 grudnia weźmiemy z Kasią udział w przedświątecznym Kiermaszu Hand Made, który odbędzie się po raz drugi w Dworku Sierakowskich w Sopocie :) Tym razem pojawimy się w roli osób wystawiających swoje prace, więc mamy mobilizację, żeby jak najlepiej się do tego wydarzenia przygotować ;) Na pewno jeszcze na ten temat napiszę i zdam Wam relację na blogu :) Jeśli ktoś jest z Trójmiasta lub okolic albo ma ochotę i możliwości, żeby się wybrać do Sopotu w ten grudniowy weekend, to serdecznie zapraszamy! Zapowiada się miły dzień :)

Pozdrawiam Was słonecznie :)

8 komentarzy:

  1. piękny wianek, bardzo mi się podoba:)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:)
    angel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Już spieszę z rewizytą ;))
      Beata

      Usuń
  2. ściereczka wygląda super i wianek cudny
    pozwodzenia na kiermaszu
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło :))
      Nie mogę się już doczekać kiermaszu, choć jeszcze sporo pracy przede mną ;)
      Pozdrowienia!
      Beata

      Usuń
  3. Masz rację, trzeba umieć korzystać z życia...nie każdy potrafi...
    Ściereczka jest boska!buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda - sama się tego uczę. Ale naprawdę warto :)
      Dziękuję za odwiedziny :)
      Pozdrowienia!
      Beata

      Usuń
  4. Wianek cudny.Zazdroszczę taki zdolności.Wszystko masz pięknie urządzone z gustem.W wolnej chwili bardzo serdecznie zapraszam Cię do siebie http://nostalgicznyzakatek.blogspot.com/ ja dopiero zaczynam,ale mam maleńką nadzieję że czasami do mnie zajrzysz.Cieplutko pozdrawiam Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu, bardzo dziękuję za odwiedziny i za ciepłe słowa :))
    Oczywiście z przyjemnością odwiedzę Twoją stronę, ciekawa jestem, co u Ciebie słychać :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Beata

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)