sobota, 8 lipca 2017

Lawendowe żniwa


Przyszedł wreszcie ten czas, kiedy lawenda rozkwita i cieszy nasze oko swoim pięknem :) Krążą nad nią puchate pszczoły, a każdy podmuch wiatru wydobywa z niej zapach, którego nie da się pomylić z żadnym innym. Ta niepozorna roślinka kojarzy mi się z harmonią i spokojem, o który dzisiaj tak trudno :) 

Chciałoby się jak najdłużej wpatrywać w to poletko kojącego fioletu, ale jeśli chcemy kwiatki wykorzystać do różnych celów, najwyższa pora zabierać się za cięcie, zanim przekwitną. Zbiory z naszych trzydziestu krzaczków będą całkiem pokaźne, starczy i na woreczki zapachowe do szafy, i na bukieciki. Będą też ciasteczka maślane z dodatkiem pełnych aromatu suszonych kwiatków.  

Dla mnie lipiec pachnie lawendą :)
















2 komentarze:

  1. Przepiękne zdjęcia, ja również dziś zrywałam lawendę i spróbuję swoich sił z lawendowymi pałeczkami, może mi się uda :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja lawenda zaczyna kwitnąć i to znak że muszę odwiedzić miejsce Lawendowe Pole. Tam to dopiero są widoki i zapach. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)